czwartek, 20 lutego 2014

Mam 99 problemów.


Ten post miał się zacząć jakieś dwadzieścia minut temu, ale moją uwagę przykuła para unosząca się z nad dużego kubka z herbatą wprost w okoliczne źródło światła, czyli lampkę na biurku. A właściwie, to na stole. Jestem z partii tych, co nie znoszą biurek, dywanów i firanek.

Biurka kojarzą mi się z pokojami dzieci. Meblościankami. Widzę te koszmary przed oczyma wyobraźni, gdy nie mogę spać za bardzo w nocy. Też miałam meblościankę kiedyś. Nienawidziłam jej z całego serca, biurka z niebieskimi uchwytami w szczególności. A ponieważ wszystko mnie dzisiaj usilnie rozprasza i wyprowadza z równowagi, to ujmę temat biurek i meblościanek w jednym zdaniu: nie cierpię meblowych segmentów. Ani ich części. 

Dywany, cóż... o idealnym środowisku dla roztoczy i tych innych nie wspomnę, ale myślę dywan, a widzę...



I nic nie jest mi w stanie owego widoku z głowy wyrzucić. 

Z firankami sprawa jest zakorzeniona jeszcze głębiej. Otóż, firany kojarzą mi się niezaprzeczalnie z moją biologiczną matką. I to jest najgorsza z możliwych rekomendacji. Potem powstają takie smaczki:

- Czemu patrzyłaś w okno, jak się kochaliśmy? 
- A tak jakoś.
- O czym myślałaś?
- O mojej starej.

Na drugą rundę w takiej sytuacji raczej nie ma szans.

A co z moimi problemami? Zazwyczaj staram się je wyprzysiadować, wybrzuszkować i wyboksować. Zapewne jakoś na ich topnienie ma to wpływ, bo trzeba w ogóle zacząć od tego, że źródłem wszelkich problemów jest własna głowa. Ja ze swoją ostatnio mocno walczę. Tak mocno, że pod koniec dnia jestem rozkojarzona tak bardzo, że piszę o dywanach. Z tego rozkojarzenia aż się po południu zagapiłam na serwis informacyjny w telewizorni i przygnębionym krokiem udałam się na swoje pięterko. 

Czego zaś nie wyprzysiaduję, to przyziemny, ALE jednak fakt, że jakieś parę miesięcy temu odkryłam na swoich powiekach czerwone żyłki i pajączki. Parę tygodni temu takowe odkryła mi na obojczykach moja Pani, a dzisiaj zauważyłam owe na policzkach. Oczywiście nie widać ich z odległości centymetra, ale sam fakt ich istnienia jest jakiś taki przykry. Chociaż bez przesady.

Więc tak, mam 99 problemów, ale suka nie jest jednym z nich. Biurka, dywany i firanki też nie. Pękające naczynka i zidiocali ludzie za to owszem. Dzień jak co dzień w Diggalandzie.


M.

27 komentarzy:

  1. tak mnie rozproszyło to turbo foto, że nie byłam w stanie skupić się na słowach.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jesteś cieniutka niczym papier pergaminowy. To, co się dzieje w Twojej głowie jest tak totalnie odjechane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to cieniutka to o żyłkach i naczynkach, czy tak życiowo? Bo nie wiem, czy mi teraz będzie smutno, czy nie.

      Usuń
    2. O żyłkach i naczynkach. Życiowo jesteś grubiutka.

      Usuń
    3. Luizo, musisz koniecznie popracować nad sztuką komplementowania :")

      Usuń
  3. OMG !! Dobrze, ze nie mam w domu dywanow... nie moglabym teraz na nie patrzec, bez tego koszmarnego obrazka przed okami O.o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty masz żywe dywany, to się liczy!

      Usuń
  4. hahaha .. u mojej ś.p babci był dywan na ścianie jak bonie - dydy :D Pamiętam go dzieckiem będąc :D

    Red bloker kochana !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Zajrzałam w internety poszukując, co to i się doczytałam - nabędę, chociaż te SLES w składzie to nie wiem, po kiego chuja...

      Usuń
  5. Jestem dzisiaj podatna na rozproszenia/skoncentrowania. Rozpraszam się koncentrując na drobiazgach. Teraz zawiesiłam się na słowie "obojczyk".
    Obojczyki są tak cholernie seksowne.
    W przeciwieństwie do dywanów.

    OdpowiedzUsuń
  6. dywan na ścianie a na nim Matka Boska lub wizerunek JP2

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i koniecznie krzyż.

      Inni posuwają się krok dalej - dyan zastępują takimi bambusowymi patyczkami tudzież narzutami z łóżka. Wiem, widziałam, wstydziłam się że to czyn mojej Babci. Już zostałą nawrócona.

      Usuń
    2. Krzyże są super. W ogóle wszelkie dewocjonalia.

      Usuń
  7. Pracuję w domu, małż też, więc mamy dwa wielkie biurka w dużym pokoju (którego nigdy nie nazwę szumnie salonem bo ma jakieś 15 m2, a poza tym co to za salon w PRLowskim bloku).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małż to małżonek?
      Przypomniał mi się super kawał o małżu. Ale go nie opowiem. Bo jest obrzydliwy.

      Usuń
    2. Przybiega do mamy Jasio prosto z pokoju leżącej babci i mówi:
      - Mamo, mamo, a babcia ma małża.
      - Synku, to nie jest małż. To jest pochwa.
      - A smakuje jak małż.




      :c

      Usuń
  8. Mebloscianek i ja nienawidze a dywanow nie cierpie swoj spalilam majac 12 vlat :) Co prawda niechacy ale w sumei na odbre wyszlo :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dywany na ścianach <3!

    Piękna, powiedz mi czy gdzieś da się jeszcze dostać Madness? Jak już się zdecydowałam zamawiać w ciemno, zniknął z polskich internetów.
    Help me, Digga. You're my only hope

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, Słonko. Madness się nie podrabiało, więc celuj w Allegro:

      http://allegro.pl/listing/listing.php?string=chopard+madness&search_scope=

      Usuń
    2. Byłam pewna, że na allegro nie istnieją oryginalne perfumy.
      Dziękuję :*

      Usuń
  10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  11. całą dywanową serię można znaleźć tutaj: http://www.sadanduseless.com/2014/04/russian-carpets/ :D

    OdpowiedzUsuń