czwartek, 24 października 2013

Postrach lasu.

Czując ostre poranne powietrze gryzące w gardło, zamykając oczy, przenoszę się z powrotem tam, gdzie było najpiękniej, gdzie zalana słońcem trawa delikatnie falowała, pobudzana przez lekki wiatr, unoszący na sobie zapach radości, świeżości.


Zabawa kontrastami to ciekawa rzecz. Przeszywająca ironia sytuacji przeradzająca się w psychodeliczny i nieprawdopodobny wręcz zbieg okoliczności.


Wokół mnóstwo ludzi, a każdy z nich tak blisko, jednocześnie zaś tak daleko. Rozmowa tylko po to, aby nie musieć milczeć, ale dlaczego człowiek tak bardzo milczenia się boi? Czy nie z ciszy czerpie się najwięcej, z pojedynczych spojrzeń, gestów? Po co dopuszczać do głosu słowa, kiedy emocje krzyczą tak wyraźnie i czekają tylko na interpretację? Dlaczego komunikacja musi być koniecznie komunikacją werbalną, nachalną, głośną? Czy nie możemy po prostu usiąść i pomilczeć razem?

Cenię sobie komfort pisania w formie elektronicznej tylko i wyłącznie z uwagi na jedną zaletę: moje wyrzuty sumienia nieco topnieją, kiedy przynajmniej przez jeden wieczór nie muszę doprowadzić do całkowitego niemalże upadku lasów, które z każdym moim słowem powodują, że, parafrazując,  żywicą ich krwawię i tylko po to, aby te biedne lasy, tak umęczone i sprowadzone do formy kartek zwyczajnych, znalazły swoje miejsce w dogasającym ognisku o szóstej rano. Brednie się cisną pod pióro, brednie bez ładu i składu, mętlik, chaos, bałagan, plus zapewne jeszcze kilka synonimów jednego, najdoskonalszego słowa - burdel. Dobry burdel, w istocie, może z jakimś duchem, bladym wspomnieniem złego, ale jednak, burdel. A ja lubię porządek.


Być może prawdą jest niegdyś zasłyszana teoria mówiąca o tym, że po śmierci wszystkie żywe i martwe stworzenia, które z uwagi na niższość gatunkową nie mogły krzyczeć, gdy za życia robiłeś im krzywdę, wrócą po Twojej śmierci i zadadzą Ci ból tak przeogromny, jaki Ty zadawałeś im będąc człowiekiem, czyli siłą niszczącą wszystko, co na swej drodze napotka. Każda mrówka zdeptana przez Twój krok, każde drzewo, które obdzierałeś ze skóry, każda mucha, którą zabijałeś, bo Ci przeszkadzała i psuła doznania estetyczne. To wszystko Cię dopadnie i spuści Ci wpierdol ostateczny.

Jeżeli to się okaże prawdą, to mam poważne kłopoty.

Ostatecznie jednak (zauważyłam ostateczną tendencję do nadużywania słowa 'ostatecznie' ), na chwilę obecną fakt ten mnie wcale a wcale nie przeraża. Trochę sobie fruwam w obłokach, acz z wyraźnym dostrzeganiem ziemi i zagrożeń na horyzoncie, co by się nie zjebać boleśnie na twarde podłoże. 
Tymczasem dzisiejszej nocy zapewne pokatuję zubożałe lasy jeszcze troszkę. Oczyma wyobraźni widzę, jak dwa olbrzymie buki przychodzą do mnie, przybijając mnie do pala za te wszystkie potargane noce. Prawie jak Jezusa. Cóż, śmierć będzie wspaniałą przygodą. Niewątpliwie.



Myślę o jeszcze jednym. O psach ogrodnika. Ależ jeden dzisiaj mi głośno zaszczekał w ogródku, hoho. Aż jadowita piana z pyska poszła. No ale w tym jestem dobra - w odsyłaniu suk na swoje miejsce. Żaden jad nie ma mnie szans dosięgnąć, odkąd mam swoje prywatne antidotum. Antidotum ma metr osiemdziesiąt wzrostu, najpiękniejsze oczy świata i wiele miłości, którą ogrzewa mnie w chłodne noce.








PS. Czy jeżeli te zapiski zacznę oddawać na makulaturę, to drzewa mogą być trochę mniej wkurwione ?

M.

7 komentarzy:

  1. te 180 cm i magnetyzujące spojrzenie ..intryyyygują :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem zdania, że milczenie to piękna rzecz, często pozwala stłumić wszelkie werbalne banały. Tak więc "jestem przy Tobie, pamiętam, czuwam", odnosząc się do starej pieśni ;) Niekoniecznie werbalnie.
    Mam czyste sumienie a propos flory i fauny. Zapewne taką samą ilość nieświadomie zdeptałam, jak i świadomie uratowałam ;) Moja głupota sprawia, że wynoszę z domu, w litrowych słoikach, szerszenie, których innym sposobem nie udało mi się pozbyć. Głupota, gdyż mam uczulenie na osowate ;)
    P.s. Antidotum, że hoho :) Cieszę się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szerszenie i osy to szkodniki, Edytko... ;-)

      Usuń
    2. Nawet szkodniki mają ze mną dobrze ;)

      Usuń
  3. Don't you hate that?
    Uncomfortable silence. Why do
    we feel it's necessary to talk
    about bull in order to feel
    comfortable? (...) That's when you
    know you've found somebody
    really special. When you can
    just shut the hell up for a
    minute and comfortably share a
    silence

    OdpowiedzUsuń