czwartek, 19 września 2013

Powariowała.

Spałam tak w sumie do tej czwartej, obejrzałam Family Guya, coś napisałam, ale energia rozpierdalała tak, że zaśnięcie stało się niemożliwe. O szóstej zrobiłam dwie kawy i tanecznym krokiem (co przy dwóch kawach tak proste i oczywiste nie jest) zaniosłam Marczewskiemu i Małgorzacie do sypialni. Rozespany Marczewski, wstający zazwyczaj o piątej, pyta:

- Co, do kurwy? Przecież ty o tej porze zasypiasz.
- Nie spać, zwiedzać! - odpowiadam i kolejny dzień z rzędu śpiewam na głos Papa Don't Preach. Schodzę do szklarni po karimatę i rozkładam się na mokrym tarasie. Jeszcze dwa centymetry i będzie szpagat, a rozciągnięcie z rana to przepis na udane jego rozpoczęcie.

- Szósta rano, a ty się rozciągasz na balkonie? Kto cię płodził, dziecko?
- Ty?
- No w sumie...to ja.

O dziesiątej meble mam już prawie upatrzone. Białe. Pokój jasny, przejrzysty, jedynie pościel ciemna...być może. Prasuję białą koszulę i jasną sukienkę. 

Bo się zmęczyłam czernią. Zmęczyłam się kochaniem powietrza. Zmęczyłam się żałobą, która ciągnie się...od miesięcy z przerwami. Zmęczona tęsknotą za czymś, czego nigdy nie było i nie będzie. Zmęczona ciągłymi dlaczego? Jak? Po co?

Mam dość bycia chorą i zmęczoną, nie oszukuję rzeczywistości, ale szczery uśmiech smakuje mi za bardzo, by z niego tak po prostu rezygnować.

I nie jesteś moim lekiem. Jesteś moim suplementem. I nie zamierzam Cię odstawiać, tu, przed sobą i własnym sumieniem to przysięgam, cokolwiek dalej miałoby się dziać.

Cudownie znowu to poczuć. A miało dla mnie już nie być niczego i nikogo. I jestem w totalnym chaosie, pozytywnym chaosie, nie umiem zebrać myśli w całość i energia rozpiera mnie nadal. Tęsknota kopie w tyłek i mobilizuje do działania i planowania. Dzień dobry, życie, wróciłam z piekła.



M.

7 komentarzy:

  1. przez Ciebie też zaczęłam śpiewać tą piosenkę... o zgrozo zło chodzące po głowie...
    dobre zdjęcie tam z boku, po prawo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest bardzo dobra pieśń.
      Dziękuję!

      Usuń
  2. Idealny moment na zakończenie żałoby. Kciuk w górę!

    OdpowiedzUsuń