piątek, 6 września 2013

I'm just a main bitch in this basic bitches world.

Po pierwsze: ktokolwiek potrącił moje lilie przed domem - Reni Jusis cię znajdzie, dziwko.



Po drugie zaś: wydarzyła się dziś rzecz niesamowita.

Idę sobie ulicami Gliwic, nieco niedospana i styrana życiem, acz w podejrzanie dobrym humorze. Przechodzę ulicą i moje ślepe oczy po drugiej stronie widzą piękną bieliznę w witrynie sklepowej. Tak piękną, że w głowie widzę już pięćdziesiąt jej zastosowań i przechodzę sobie ulicą tak ot, bez żadnego przejścia, nieważne. Zbliżam się do owej witryny i widzę koronki tak kurewsko piękne i czarne jak smoła, że bez chwili namysłu wchodzę do sklepu. Posyłam w eter radosne i nacechowane bliską perspektywą zakupu dzień dobry!  i nagle głos mi urywa. Za ladą siedzi nikt inny, jak laska, która jakieś dwa miesiące temu (a może mniej? Nie pamiętam tego paskudnego okresu mojego życia zbyt dobrze) rozkwasiła mi nos, bo odwzajemniłam uśmiech do jej faceta.

Ty parszywy kreplu...myślę sobie (o podziale niskich lasek na kreple i karakany będzie innym razem, ale musicie mi przypomnieć), ale biorę głęboki oddech i zachowuję swoją klasę, tym bardziej, że krepel mnie nie poznał. Generalnie panna ledwo rzuciła na mnie okiem, bowiem stał nad nią jegomość i razem podliczali jakieś kwoty. W międzyczasie więc zaczęłam oglądać bieliznę, rzucając okiem co jakiś czas na obiekt moich masochistycznych fantazji, druga pracownica zaczęła szukać mojego rozmiaru biustonosza, szybka przymiarka, dziękuję, koleżanka pani to policzy.

Zmierzam więc ze swoim nowym holy grail do kasy i tu dzieje się magia. Nasze spojrzenia spotykają się na kilka pięknych sekund, podczas których krepel z koloru wczesnego Andrzeja Leppera zmienia barwę na Andrzeja Leppera w trumnie. Uśmiecham się promiennie i pytam:

- Bombę w nos zasadzi mi pani gratis, czy za dopłatą?

Wysoki jegomość odrywa się znad kartki papieru i patrzy zaskoczonym wzrokiem na mnie, po czym pyta:

- Marzena, o czym ta pani mówi?
- Oj, tato...

TATO. Mój bad bitch alert zaraz rozwali mi głowę, a tatuś Marzenki, Co Lubi Rozjebywać Nosy patrzy na mnie i prosi o wyjaśnienia. Krótko zaczynam wyjaśniać, ale nawet nie kończę, bowiem na moich oczach rozpętuje się prawdziwa awantura rodzinna.

- NIE DZIWIĘ SIĘ, ŻE RAFAŁ CIĘ ZOSTAWIŁ, TY MASZ JAKIŚ KOMPLETNY PROBLEM Z AGRESJĄ, CZY JA CIĘ MAM ZAPISAĆ DO JAKIEGOŚ PSYCHIATRY, ŻEBYŚ SIĘ OPAMIĘTAŁA, DZIEWCZYNO?! 

Krepel zaś w swoich zawiłych tłumaczeniach odpadł w przedbiegach, bowiem taka jest rzecz z kreplami - w stresowych sytuacjach cały ich brak zaplecza intelektualnego wychodzi jak na tacy, więc zapowietrzają się i przybierają postawę strusia. Dziewczyna w końcu zamaszystym krokiem udała się w stronę zaplecza z głośnym: NIE BĘDĘ Z TOBĄ ROZMAWIAĆ!

Wyraźnie podenerwowany tatusiek przeprasza mnie przez dobre dwie minuty, przy okazji sprzedając mi historię o zbuntowanej córce, dodaje, że absolutnie zrozumie, jeśli powiadomię policję, ale stwierdzam, że takiej potrzeby nie ma. Pakuje mi towar, sięgam do portfela, na co jegomość, że absolutnie, że na koszt firmy, w ramach zadośćuczynienia. Żegna się po raz kolejny przepraszając. Wychodzę, bo coś czuję, że zaraz rozegra się akt drugi tejże dramy.



Mam nowy plan na życie: zostanę dostarczycielem karmy. W dniu dzisiejszym moje piekło wygrało ze słabszym piekłem, a ja mam nową bieliznę gratis. Tyle wygrać!

M.

17 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Okej, komentarz powyżej o moim zapleczu intelektualnym też niekoniecznie świadczy, ale, omamo, wygrałaś dziś mój internet. Też bym się nie mogła powstrzymać.

      Usuń
    2. Wygrać Twój Internet to jeszcze bardziej wygrać życie!

      Usuń
    3. Hr hr hr.

      Czytam to już jakiś trzeci raz, uwielbiam jak mózg wygrywa ze stereotypowo spaloną na solarze pięścią.

      Usuń
  2. Nie ma to jak pozytywny obrót wydarzeń. O.

    Sama biłabym się z myślami, pociła się czas spory, ale też bym jej coś powiedziała, nie zdzierżyłabym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie da się i kropka. Nie za mój nos!

      Usuń
  3. ennnoooo ...:D
    Czyli odpowiednie zadośćuczynienie jest !
    Wskakuj w te koronki !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czas antenowy koronek przypada jutro. Dzisiaj zdecydowanie leżing & umieraning ;)

      Usuń
  4. Zaczynam po raz n-ty wierzyć w przeznaczenie! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. należało Ci się!(w sensie ta bielizna nie bomba w nos;))

    OdpowiedzUsuń
  6. Odpowiedzi
    1. Ale że tak publicznie? :o

      Usuń
    2. Skoro chcesz... Na wystawie za szybą podziwiała je zapewne o wiele szersza publiczność.

      Usuń