sobota, 3 sierpnia 2013

Małe duże.



Well, najlepsze prezenty to te niespodziewane od kogoś, kto zna cię na wylot. A groszkowa sukienka sponsorowana przez Groszkowy Umysł spółka z.o.o. 

Najlepszy dzień zaś to taki, który spędzasz na układaniu i wracaniu do życia. Wracaniu? Nie, niekoniecznie. Wszak za rogiem czai się nowe, lepsze, praca pozwala oderwać myśli, a drobne przyjemności utwierdzają w przekonaniu, że warto było zostać na tym świecie. 

Dwie godziny rozmowy telefonicznej. Tysiące kilometrów od siebie. Ironiczne, prawda? Od niechęci i pogardy do nieprzyznanej jeszcze fascynacji. To już nie drobna przyjemność, to wielka przyjemność. Powrót śmiechu w eterze. Picie na wesoło, nie na smutno. I ciekawie rysująca się bliska przyszłość. Oczy otwarte, uśmiech oczekiwania, przeczucie, że wreszcie dobre idzie. Że nie jesteś czyjaś. Jesteś swoja i tylko swoja. A kiedy nie wiesz, do kogo należysz, Janusz Radek pięknie wyśpiewa ci z głośników, że tylko do siebie, o tak.

To wszystko jest tak niesamowite i kolorowe, że jeszcze nie umiem się odnaleźć po życiu w szarościach. 


Solenizantce zaś życzę stu pięknych lat w wielkim szczęściu. I dziękuję. Za ciche wsparcie, ciepłe słowa i niekończące się dolewki alkoholu.


Ahoj, przygodo. Wiedziałam, że w moim imieniu jest siła. Podwojona może całkiem ciekawe eksplodować.



M.

4 komentarze:

  1. Wypiłam sześć drinków i nie mam kaca - życie jest piękne.
    Twoje też już będzie. I cię kocham .
    buzi buzi buzi.
    L.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po wermucie kaca się nie ma, moja Droga.


      :*

      Usuń
  2. Pani Mary na dobicie posta, nice

    OdpowiedzUsuń