piątek, 19 lipca 2013

O, ironio.




Moją największą obawą było niegdyś stanie się Kobietą z tej płyty. Zniszczoną, mroczną, tęskniącą, kochającą i nienawidzącą. Schodzącą prosto na dno.



Bam, dziwko. W tych trzech kawałkach jesteś ty. Słowo w słowo. Dbaj o ciało, bo to niebawem może być jedyne, co będziesz mieć do zaoferowania.

Smutek jest reaktorem ironii, a ja wciąż mam nadzieję, że sen sprzed paru dni był proroczy. Trzymam się rozpaczliwie tej nadziei. Po niej nie ma nic.


Cholera, takie naprawdę nic.

M.

5 komentarzy:

  1. O przepraszam bardzo, ale w ciele to Ty masz mózg, a to sporo. Nie w każdym przypadku, w Twoim owszem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS. Jak zwykle kurwa nie mogę odsłuchać muzyki wrzucanej na blogi, bo siedzę w pracy. Ech.

      Usuń
  2. Uśmiecham się i doczekać się nie mogę.

    OdpowiedzUsuń